Polecany post

"Pocałunek zdrajcy" Erin Beaty

Sage po śmierci rodziców mieszka u wujka, który postanawia, że przyszedł czas, aby zadecydować o jej przyszłości. Umawia ją na spotkanie z...

poniedziałek, 15 stycznia 2018

"Prawdziwa miłość" Krystyna Mirek

"Prawdziwa miłość" Krystyna Mirek
Alice w miejscowej hierarchii to dla innych sierota, znajda i wiedźma. Lecz nikt nie wie, że w jej żyłach płynie szlachecka krew. Jednak Alice nie chce ani zamku, ani majątku. Wystarczy jej to, że poznała swoją prawdziwą tożsamość. Dlatego postanawia zostawić za sobą dawne życie i ruszyć do przodu, gdzie nikt jej nie zna. Jednak te plany niweczy jej przyjaciółka Kate, która po zdradzie ukochanego zapada w chorobę i jest na skraju śmierci. Alice zawraca, aby ratować życie swojej przyjaciółki.


Hrabia Aleksander postanawia ożenić się z lady Adler, która spodziewa się jego dziecka. Nie wie, że kobieta uknuła intrygę, by za jej pomocą zapewnić sobie życie na poziomie. Aleksander dowie się również czegoś, co zatrzęsie jego światem i zmusi do podjęcia ważnej dla siebie i innych decyzji.


Nie miałam do czynienia z poprzednimi częściami tej sagi, więc dużo o bohaterach Wam nie napiszę. Tak naprawdę po przeczytaniu tej książki nadal mam wrażenie, że ich nie znam.
Dla mnie - bez znajomości poprzednich części, nie było łatwo się wczuć w książkę. Starałam się ułożyć elementy układanki, której nie znałam i robiłam to kawałek po kawałku. Na początku odebrało mi to przyjemność z czytania, ale z każdą stroną było coraz lepiej, a historia napisana przez Krystynę Mirek wciągnęła mnie bez reszty czego się kompletnie nie spodziewałam. Chyba już na starcie oczekiwałam nudnej i monotonnej historyjki rodem z harlequinów. Pomyliłam się!


“Prawdziwa miłość” to książka, w której nie brakuje tajemnic i intryg. Pokazuje, że warto iść za głosem serca, bo miłość jest silniejsza od wszelkich gierek - zmienia człowieka. Książka wciągnęła mnie prawie od pierwszej strony i z niecierpliwością oczekiwałam dalszych wydarzeń. Jeśli lubicie Jane Austen to ta powieść powinna przypaść Wam do gustu. Jest napisana o wiele prostszym i lekkim językiem, chociaż jak dla mnie zbyt nowoczesnym. Uwielbiam powieści historyczne i ta pomimo wszystko mnie nie zawiodła. Jestem nawet pozytywnie zaskoczona, bo nie spodziewałam się, że w książce polskiej autorki znajdę to, co lubię.  

Cykl: Saga rodu Cantendorf (tom 3)
Wydawnictwo: Edipresse
Data wydania: lipiec 2017 rok
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka

niedziela, 14 stycznia 2018

"Nieczułość" Martyna Bunda

"Nieczułość" Martyna Bunda
"Podzielała przekonanie (...), że Boga nie ma, że to ludzie go sobie wymyślili, bo boją się umierać. Sama - uważała - nie ma takich lęków. Jeśli ktoś się urodził, musi umrzeć".

Debiutancka powieść Martyny Bundy stanowi rozpisaną na lata historię kilku pokoleń rodziny Rozeli, przedstawiającej zwykłe życie samotnej matki i jej trzech córek mieszkających w małej wsi. Co więc jest takiego ciekawego w tej książce, że ciężko się od niej oderwać? Niby nic, bo co ciekawego może dziać się na wsi? Jednak, kiedy czyta się się tą powieść kartki same uciekają, a czas ucieka bardzo szybko. 

Na początku poznajemy jedną z głównych bohaterek jaką jest Rozela. Burda przedstawia ją jako małą dziewczynę z nieślubnego łoża oraz jej matkę Otylię. Obie mieszkają w najbiedniejszym domu na Kaszubach we wsi Dziewcza Góra. Prowadzą ciche i spokojne życie, ale ludzie ze wsi wytykają je palcami z powodu pustelniczego trybu życia. Jednak matka i córka noszą głowy wysoko uniesione i są dumne z siebie. 
Kiedy Rozela dorasta a jej matka umiera, we wsi pojawia się tajemniczy Abram Groniowski. Kobieta jest nim oczarowana, biorą ślub a ona rodzi mu trzy córki: Trudę, Gertę i Ildę. Jednak los nie jest dla Rozeli łaskawy i mąż, którego mocno kochała ginie w wypadku. Teraz musi sobie radzić ze wszystkim sama, a w czasach nadchodzącej wojny wcale jej łatwo nie jest. 

Każda z córek ma swój odmienny charakter. Gerta, jest najstarsza i najbardziej podobna do babki Otylii - pracowita, sumienna i uczynna. Truda, druga z sióstr, od zawsze miała swoje zdanie, kochała życie oraz dobrą zabawę. Ilda to kobieta iście nowoczesna, niebojąca się ludzkiej krytyki. Żyjąca w konkubinacie z żonatym mężczyzną, jeździ na motorze. Burzliwe losy kobiet poznajemy na tle wydarzeń historycznych. Począwszy na drugiej wojnie światowej przez czasy stalinowskie i w końcu w PRL-u.

Czas wielkiej wojny nie jest miłosierny dla żadnej z kobiet. Truda zostaje wysłana na przymusowe roboty do Niemiec. Zostaje ocalona przez Jakoba, który ratuje ją z gruzowisk i w podrabianych dokumentach odwozi do domu. Rozela w tym czasie jest gwałcona, poniżana i okaleczana przez rosyjskie wojska. Jedynie fakt, że chowa pod kuchenną podłogą mała Ildę trzyma ją w ryzach. Po wojnie, kiedy powinien przyjść czas spokoju, przychodzą kolejne problemy. Niechciana ciąża Trudy, ucieczka Ildy z rodzinnego domu do żonatego mężczyzny, Gerta, która ma wszelakie problemy małżeńskie. A także Rozela, której koszmar minionej wojny wiecznie powraca.

Narracja tej powieści jest prowadzona naprzemiennie przez każdą z trzech sióstr oraz ich matkę. Dzięki czemu możemy poznawać ich indywidualny charakter i podejście do różnych spraw rodzinnych ale także zawodowych. Dialogów w tej książce jest jak na lekarstwo i to chyba najbardziej mi w tym wszystkim przeszkadzało. 

"Nieczułość" to powieść o bólu i historii zwykłej wiejskiej rodziny ale także o sile kobiet, które mimo przeciwności losu nie poddawały się i z dumną piersią szły na przód. Sam tytuł, który brzmi dość zimno ma w sobie wiele ciepła a także miłości, bo jednak pomimo tych wszystkich upokorzeń, cierpień i przeżyć "Trzy siostry szły ramię w ramię, but w but..."

Wydawnictwo: Literackie 
Data wydania: 26 października 2017 rok 
Liczba stron: 348

piątek, 12 stycznia 2018

"Ostatni list od kochanka" Jojo Moyes

"Ostatni list od kochanka" Jojo Moyes
W życiu zdarza nam się wiele niewykorzystanych szans. W pracy, w przyjaźni, czy w miłości. Jedne nas nie obejdą - puścimy je w niepamięć. Jednak inne zdefiniują nasze życie i nas samych. Odcisną swoje piętno już na zawsze: w umyśle, w duszy i w ciele. Zostaną zapisane za pomocą wspomnień i słów. Kto z nas nigdy nie zastanawiał się, co zrobiłby inaczej gdyby mógł cofnąć czas? Jednak czy gdybanie ma jakikolwiek sens? Przecież czasu nie da się cofnąć, ale przyszłość? Ona może nam oferować takie zakończenie jakie chcemy. Wszystko zależy od nas.

Ellie jest młodą dziennikarką, dla której praca znaczy prawie wszystko. Dostaje za zadanie zebranie materiałów z artykułów dla kobiet sprzed pięćdziesięciu lat i stworzenia z nich czegoś nowego. Podczas przeszukiwań archiwum znajduje w jednej z teczek list miłosny z 1960 roku. Budzi on w niej mnóstwo emocji i kobieta postanawia poznać dalszy ciąg zawartej w niej historii. 

Jennifer z pozoru ma wszystko: cudowne życie i bogatego męża. Jest piękna, a mężczyźni
się za nią oglądają. Kiedy ją poznajemy, znajduje się w szpitalu z powodu wypadku, z którego ledwo uszła życiem. Ma amnezję, z powodu której nie wie kim jest i nie pamięta swojej przeszłości - a to dopiero początek. Powrót do domu napawa ją przerażeniem. Czuje, że budynek, w którym mieszkała jest dla niej obcy i nie rozumie dlaczego nie czuje cieplejszych uczuć do swojego męża. Stara się dowiedzieć czegoś, co zapełniłoby luki w jej pamięci, ale mąż i matka zbywają jej pytania milczeniem.
Podczas porządków w domu, natrafia na książkę, do której schowano list. Z czasem natrafia na inne, a z nich poznaje swoje niezliczane oblicza: impulsywne, namiętne, skore do złości i przebaczenia. Każde adresowane do niej - od mężczyzny, którego kochała ze wzajemnością.

Co łączy Ellie z teraźniejszości i Jennifer z przeszłości? Mężczyźni, którzy są dla nich zakazanym owocem. 
Jennifer i Ellie mogą nie sprawiać pozytywnego wrażenia. Jedna zdradza męża, a druga jest kochanką. Jednak to kobiety, które chciały być przede wszystkim kochane. Były zagubione i nieszczęśliwe. I o ile Ellie miała łatwiej, by ukierunkować swój los na lepszy tor, to Jennifer żyła w takich czasach, gdzie odejście od męża wywoływało skandal. 

"Ostatni list od kochanka" to zapadająca w umysł i serce, historia o straconych szansach, o przewrotnym losie i niespełnionej miłości. Mogłabym ją trochę porównać do "Love Rosie" C. Ahern, bo tak jak i tam - tu również bohaterowie się mijają. Początek nie czytało mi się najlepiej, ale byłam na tyle zaintrygowana, że nie odłożyłam jej. Im bardziej zagłębiałam się w historii, tym bardziej mnie wciągała. Książkę przeczytałam w jeden dzień. Jednak nie ukrywam, że brakowało mi tu większych emocji. Owszem dopingowałam bohaterom, czekałam na szczęśliwe zakończenie. Czułam pewnego rodzaju nostalgie podczas czytania, ale to tyle. Nie zatrzęsła moim serduchem, nie sprawiła, że z nerwów obgryzałam paznokcie. Pomimo to piękna historia, którą warto przeczytać. Myślę, że bardziej wrażliwych ode mnie będzie potrafiła wzruszyć. Chociaż nie zapewniła mi emocji, których uwielbiam to i tak ją pokochałam. 
Jojo Moyes w swoich książkach pokazuje, żeby kochać odważnie i tak żyć. Inspiruje nas jak odnaleźć w sobie odwagę i walczyć o to, co kochamy.

Oryginalny tytuł: The Last Letter from Your Lover 
Wydawnictwo: Między Słowami / Znak Literanova
Data wydania: styczeń 2018 rok 
Tłumaczenie: Anna Gralak
Liczba stron: 525
Oprawa: miękka

czwartek, 11 stycznia 2018

"Melodia zapomnianych miłości" Dorota Gąsiorowska

"Melodia zapomnianych miłości" Dorota Gąsiorowska
Blanka to trzydziestoletnia nauczycielka muzyki. Kobieta mieszka wraz z ojcem. Z powodów finansowych ledwo wiążą koniec, z końcem. Dziewczyna przyjmuje niecodziennie zlecenie od tajemniczej kobiety, imieniem Klara. Chociaż jej nie ufa, postanawia wyjechać do malowniczego i pełnego zabytków Kazimierza Dolnego, gdzie ma zając si ę jej niewidomym synem - Samuelem.
Tuż przed wyjazdem otrzymuje od swojego ojca skrzypce - pamiątkę rodzinną po babci Walentynie. Przypadkowo w futerale odnajduje tajemniczy list i zdjęcie pięknej Wandy.
W Kazimierzu Bianka odkrywa coraz więcej tajemnic rodzinnych i sekretów babci Walentyny. Jednak, co mają one wspólnego z rodziną Klary? Co kryje w sobie przeszłość?

Dorota Gąsiorowska stworzyła ciepłą i swojską historię, przy okazji oprowadzając nas po klimatycznym Kazimierzu. Początek naprawdę zapowiadał się dobrze. Spokojna i nieśmiała Bianca, tajemnica sprzed kilku lat i niewidomy Sam. Do połowy czytało mi się dobrze, byłam zaintrygowana i ciekawa tego, co się wydarzy, ale z czasem coraz mniej zaczęło się dziać i druga połowa książki okazała się zwyczajnie nudna. Również wątek miłosny nie przypadł mi do gustu. Wydawał mi się niedopracowany, a przez to mało realny i sztuczny. Nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, w zauroczenie owszem, ale żeby w kimś się zakochać trzeba tę osobę lepiej poznać, spędzać z nią czas - tu tego zabrakło. Muzyki też tu było jak na lekarstwo, autorka bardziej skupiła się na tajemnicy z przeszłości i jej układankach, które Bianka starała się ułożyć w całość. 
Pojawia się tu również wiele pobocznych postaci takich jak Pani Marta i jej córka Gosia oraz Pan Rysiek i jego babcia Florentyna, którą nie ukrywam - pokochałam! Bardzo urocza, zabawna i ciepła osóbka. Trzeba przyznać, że to właśnie nie Bianka, ale poboczne postacie zostały lepiej wykreowana i były bardziej wyraziste. Autorka również nadała im znaczenia w tej książce, ukazała ich życiowe rozterki i wybory. 
Chociaż tajemnice powinny trzymać napięcie w tej książce to wcale tak nie było. Jednakże ta książka wcale nie jest taka zła.
"Melodia zapomnianych miłości" ma w sobie jakiś nieuchwytny klimat, jest napisana lekko i czyta się i czyta się ją w miarę szybko. Nie brak tu wyrazistych postaci, czy paru mądrości życiowych. Pokazuje jak nasze wyboru zaważają na życiu innych. Nie jest to idealna książka - dla mnie taka nie była, ale myślę, że dla wielbicieli takich klimatów będzie idealna. 

Wydawnictwo: Między Słowami / Wydawnictwo Znak 
Data wydania: lipiec 2017 rok
Liczba stron: 628
Oprawa: miękka

wtorek, 9 stycznia 2018

"Piasek Raszida" Brandon Sanderson

"Piasek Raszida" Brandon Sanderson
"Chciałbym skorzystać z tej okazji, by powiedzieć coś ważnego. Gdyby jakiś dziwny staruszek o wątpliwym zdrowiu psychicznym stanął w Waszych drzwiach - twierdząc, że jest waszym dziadkiem i że macie mu towarzyszyć w jakiejś misji niezwykłej mitycznej wagi - bez namysłu mu odmówcie. 
Nie bierzcie też od niego cukierka".

Alcatraz Smedry ma trzynaście lat. W dniu urodzin dostaje tajemniczą przesyłkę od biologicznych rodziców. Znajduje się w niej krótki liścik od nich oraz spadek - worek piasku. Niewiele później w mieszkaniu jego zastępczych rodziców pojawia się staruszek, który twierdzi, że jest jego dziadkiem. Od tej pory w życiu nastolatka zaczynają się pojawiać nie lada problemy. Piasek zostaje skradziony, a Alcatraz dowiaduje się, że za kradzieżą stoi tajna organizacja Bibliotekarzy, którzy swoją drogą są niebezpieczni. Alcatraz wraz z dziadkiem Smedry, Bastylią i nie tylko, musi odzyskać piasek Raszida, aby Bibliotekarze nie przyjęli za jego pomocą panowania nad światem - uzbrojony w niezwykłe okulary i swój talent. 

Jesteście ciekawi jakiż to talent posiada Alcatraz? Czegokolwiek się nie dotknął szybko to niszczył, nawet zbytnio się nie starając. Dlatego był przenoszony z jednej rodziny zastępczej do drugiej, bo żadna nie mogła znieść jego psucia.
Alcatraz to chłopak inteligentny, przenikliwy i bardzo szczery. Z dnia na dzień zostaje wrzucony w sam środek wydarzeń i rzeczy nie do końca dla niego zrozumiały. Przy okazji dowiaduje się czegoś nowego o sobie oraz prawdy o swojej rodzinie.

Jeśli myślicie, że ta książka jest normalna to mylicie się! Nie zabraknie tu absurdalności, które są dosyć zabawne i czyta się je z niedowierzaniem na twarzy. 
"Piasek Raszida" to napisana zabawnym, lekkim stylem książka, którą czyta się z uśmiechem na twarzy. Ale... miałam problem ze zrozumieniem czym są Ciszlandczycy i Wolne Królestwa. Niestety nie zostało to wyjaśnione, nie wiem skąd się to wzięło tym bardziej, że to moje pierwsze spotkanie z Brandonem Sandersonem. Przeszkadzało mi również to, że autor dość często przerywał akcję w książce i zwracał się bezpośrednio do czytelnika. Męczyło mnie to i uważam, że mógłby się obejść bez tego zabiegu.

Moja pierwsza przygoda z tak wychwalanym Brandonem Sandersonem nie należała do idealnych, lecz w miarę dobrych. Zabrakło mi tu lekkości, czegoś, co sprawiłoby, że nie będę odkładała książki na półkę. Jednak akcji tu nie brakuje oprócz wyjątków, kiedy autor wtrąca swoje trzy grosze. Uważam również, że pomysł na samą fabułę jest dosyć oryginalny i wart uwagi. 

Oryginalny tytuł: Alcatraz Versus the Evil Librarians
Cykl: Alcatraz kontra Bibliotekarze (tom 1)
Wydawnictwo: IUVI 
Data wydania: 15 lutego 2017 rok
Tłumaczenie: Jacek Drewnoski
Liczba stron: 312
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

poniedziałek, 8 stycznia 2018

"Nie wszystko zostało zapomniane" Wendy Walker

"Nie wszystko zostało zapomniane" Wendy Walker
W niewielkim miasteczku Fairview w stanie Connecticut, młoda, nastoletnia dziewczyna zostaje zgwałcona na jednej z imprez. Napastnik znęca się nad nią przez godzinę, a potem znika. Nie pozostawia po sobie żadnych śladów. Nikt go nie widział, ani nie słyszał.
Lekarze proponują rodzicom Jenny Kramer podanie leków, po których nastąpi amnezja. Dziewczyna nie będzie pamiętać nic z tego brutalnego ataku i będzie mogła powrócić do normalnego życia. Rodzice się zgadzają, jednak każde z innego powodu. Charlotte, bo chciała udawać, że nic się nie wydarzyło, a Tom? Mężczyzna zawsze robił, co chciała jego żona, chociaż w głębi siebie pragnął zemsty na człowieku, który zniszczył ich córkę. 

Jenny wróciła do poprzedniego życia, nie pamiętała traumy, której przeżyła, ale ona tkwiła gdzieś w jej umyśle. Była jak swędząca rana, która nie dawała spokoju. Niepokój i przerażenie wciąż w niej były, chociaż nie wiedziała skąd się one biorą. Nie dawały jej spokoju, dręczyły ją, aż w końcu Jenny targnęła na własne życie.
Wtedy na scenę wkracza psychiatra - Alan, który chce pomóc odzyskać jej wspomnienia i odnaleźć poprzez nie sprawcę napadu. Czy mu się uda? Czy Jenny zazna spokoju? Czy napastnik poniesie karę? 

Sięgając po tę książkę liczyłam na dobrą dawkę thilleru. Rzadko sięgam po ten gatunek, ale jeśli już, to mam nadzieję, że całą sobą zatracę się w lekturze.
"Nie wszystko zostało zapomniane" nie jest typowym thillerem. Dużą rolę tu odgrywają ludzkie emocje, psychika i wspomnienia. Krótko mówiąc: najwięcej tu znajdziecie zagadnień z psychologii, w które główny narrator nas wprowadza. Przyznam szczerze, że z czasem potrafiło to być nużące. Za mało dialogów, za dużo opisów - to jest coś, czego nie lubię. Jednak da się przez nie przejść. Poszukiwanie sprawcy napadnięcia jest tak naprawdę tłem tej historii, która raz na jakiś czas się pojawia. Autorka skupiła się bardziej na tym, aby pokazać nam jak złożona jest ludzka psychika. Poznamy tu nie tylko umysł i uczucia głównych bohaterów i jej rodziców, ale również innych bohaterów. 
Pomimo zbyt długich opisów ta książka była niesamowicie intrygująca i wciągająca. Im bardziej posuwałam się do przodu w czytaniu, tym bardziej autorka budowała napięcie. Robiła to fenomenalnie! Naprowadzała mnie na trop, zwodziła, snuła intrygi i kiedy zdawało mi się, że znam prawdę, ona za chwilę skręcała w inną ścieżkę. 

"Nie wszystko zostało zapomniane" nie należy do najłatwiejszych w czytaniu książek. Trzeba mieć to na uwadze. Nie ma tu dynamicznej akcji, ona wręcz potrafi się momentami poruszać w ślimaczych tempie, ale kiedy dojdziemy do połowy jest jej coraz więcej. Zaczyna wzbudzać emocje, szokować i trzymać w napięciu. 
Historia, którą stworzyła Wendy Walker pokazuje jak przeszłość wpływa na naszą teraźniejszość. Jak w jednej chwili ludzka psychika, dusza i umysł zostają sponiewierane. Pokazuje, że każdy z nas ma sekrety i tajemnice. Zwodzimy i kłamiemy nawet w najdrobniejszych sprawach, a jeśli trzeba potrafimy dla bliskiej nam osoby uciec się do mało moralnych czynów. 

Oryginalny tytuł: All Is Not Forgetten
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 26 kwietnia 2017 rok
Tłumaczenie: Dorota Pomadowska 
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka

niedziela, 7 stycznia 2018

"Mirror, Mirror'' Cara Delevingne oraz Rowan Coleman

"Mirror, Mirror'' Cara Delevingne oraz Rowan Coleman
Red, Leo, Rose i Naomi to grupka przyjaciół, która wspólnie gra w zespole Mirror Mirror. Kiedyś byli sami, teraz mają siebie. Wspólnie czuli są niepokonani i szczęśliwi. Czuli się potrzebni i doceniani Myśleli, że ich przyjaciółka Naomi również to czuje. Do czasu, kiedy ich życie zostaje wywrócone do góry nogami.

Naomi znika bez śladu. Wkrótce zostaje wyłowiona z rzeki. Jest nieprzytomna, trwa w śpiączce farmakologicznej, a jej szanse na przeżycie są niewielkie. Przyjaciele są zrozpaczeni, wiedzą, że dziewczyna nie odeszłaby tak po prostu. Jednak ani rodzice, ani policja im nie wierzy. Red postanawia na własną rękę dowiedzieć się, co tak naprawdę się wydarzyło. Pomaga jej w tym siostra Naomi, Ashira. Krok po kroku trafiają na kolejne poszlaki. Red, Leo i Rose z czasem dochodzą do wniosku, że tak naprawdę nie znali swojej przyjaciółki, a każdy krok ku rozwiązaniu odkrywa więcej kłamstw.

Nie do końca wiem, co myśleć o tej książce. Robiłam do niej dwa podejścia, bo za pierwszym razem nie mogłam się wciągnąć w jej lekturę. Książka oprócz tego, że skupia się na rozwiązaniu prawdy okazuje również życie nastolatków. Głównie Red, której mama popada w alkoholizm, ojciec ucieka do kochanki, a ona musi zajmować się młodszą siostrą Grace. Rosa próbuje zapomnieć o bolesnej przeszłości uciekając w alkohol i zmieniając chłopaków jak rękawiczki, a Leo z kolei ma brata, który odsiaduje wyrok. Szczerze mówiąc nie jestem zachwycona tą powieścią. Przyjaźń pomiędzy nastolatkami wydawała mi się taka płytka. Miałam wrażenie, że oprócz Red nikomu na niej nie zależało. Leo i Rose żyli własnymi problemami, a tylko Red dążyła do tego, by dowiedzieć się co się stało z przyjaciółką. Książka ani razu mnie nie zaskoczyła i jak dla mnie była przewidywalna. Thillerem bym raczej ją nie nazwała. Owszem były poszukiwania, poszlaki, odkrywanie prawdy, ale żadnego dreszczyku emocji. 
Jedyne, co mi w tej książce się podobało to ukazanie skomplikowanych relacji z rodzicami i proces dorastania, który nie udawajmy - do najłatwiejszych nie należy. Autorka idealnie utrwaliła tę granicę pomiędzy dzieciństwem, a dorastaniem i szukaniem własnej tożsamości. To przy tych wątkach byłam w stanie odczuwać jakiekolwiek emocje. Na plus mogę również zaliczyć głównych bohaterów, których autorka dobrze wykreowała i poprzez nich pokazała jak wygląda spostrzeganie świata przez nastolatków. 

''Mirror, Mirror" nie jest idealną książką, ale czyta się ją w miarę lekko i szybko. Pokazuje ciemne i jasne strony życia. Skupia się na poszukiwaniu siebie, akceptacji i uczuciach. Na szukaniu własnego miejsca w życia. Nie znajdziecie tu dreszczyków emocji, czy napięcia. Za to odkryje przed Wami skomplikowany świat nastolatka, jego sposób spostrzegania i dojrzewanie.

Oryginalny tytuł: Mirror, Mirror
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 11 października 2017 rok
Tłumaczenie: Zuzanna Byczek
Liczba stron: 384
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

Copyright © 2016 Redgirl Books Recenzje , Blogger